Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 stycznia 2009

Księżyc Alabamy

 

No, a to coś zdecydowanie godne przesłuchania. Polecam bardzo gorąco tego posta.

 

http://tekstowisko.com/tecumseh/55075.html

wtorek, 22 lipca 2008

onet.tv

no no, wielki xav jest pod wrażeniem...takie rzeczy tam można znaleźć:

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691099,1,37,0,0,wideo.html  - na tym chyba nawet byłem :)

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691098,1,37,0,0,wideo.html - jedno z ostatnich odkryć Tomka Beksińskiego

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691100,1,37,0,0,wideo.html - Rycerz Okrągłego Stołu z utworem z ostatniej, rewelacyjnej płyty; a ten głos wydaje się być jak wino; jeden z niewielu neoprogrockowych zespółów, na których koncercie nie byłem, a bardzo bym chciał.

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691101,1,37,0,0,wideo.html - jest nawet aż tak niszowo; ale pięknie, prawda? (dla oka i ucha :) )

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1492097,1,38,0,0,wideo.html - jak dla mnie muzyczne objawienie polskiej sceny muzycznej ostatnich lat (jest ich tam sporo) - naprawdę, nie do wiary jak cudnie zapowiada się wrzesień; z niecierpliwością czekam na następną płyte.

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1316058,1,60,0,0,wideo.html - na koniec żółty spadochron

 

www.onet.tv -> klikamy kanał muzyka i zakładka rock.

poniedziałek, 21 lipca 2008

To coś

Dostarcza niezapomnianych wrażeń i wzruszeń. Czasem skłania do refleksji, innym razem pozwala się wyładować. Zaskakuje pięknem poetyckiej chwili zawieszenia i uderzeniem tysiąca armat. Czasem lekko przesmykuje się tuż na granicy percepcji. Połączyła więcej ludzi na świecie niż jakakolwiek religia. Ma na nich jednocześnie wielki wpływ, ale ich nie zniewala. Daje wolność i radość z bycia tym kim się jest. Traktuje wszystkich równo i nie zniewala. Jest nasza. Nie jest naszym przywilejem ani prawem. Po prostu jest i będzie z nami. Już zawsze.

 

Hey hey, my my
Rock and roll can never die
There's more to the picture
Than meets the eye.
Hey hey, my my.

Neil Young

 

 

A tu jeszcze jeden mały bonusik, inna twarz tego samego zjawiska. Miłego.

http://www.onet.tv/28980,2999,2,2865198,1,15,0,0,wideo.html

poniedziałek, 14 lipca 2008

"Chłopak zabił dziewczynę, bo była w ciąży"

Zarzut zabójstwa 15-letniej dziewczyny postawiła 18-letniemu Jakubowi W. prokuratura rejonowa w Kętrzynie (warmińsko-mazurskie). Chłopak udusił dziewczynę, bo była z nim w ciąży - poinformował rzecznik prokuratury okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski.
Więcej można przeczytać tutaj, chociaż zastanawiam się na ile wiarygodne źróło informacji podaje. No i oczywiście rozszaleje się kolejna wojna, gdzie z jednej strony padną hasła, pozwólcie że użyje pierwszych lepszych komentarzy z onetu:

"MÓJ BRZUCH = MOJA SPRAWA. Mogę dokonać aborcji kiedy chcę"

"gdyby przerywanie ciąży było dopuszczalne to prawdopodobnie dziewczyna by żyła, ale jakie to ma znaczenie dla nawiedzonych przeciwników aborcji ?

po drodze można zahaczyć o jakieś pomstowania na kościół o przyzwolenie dla antykoncepcji, albo coś w tym stylu:

"A wystarczyło słuchać kościoła, nie cudzołóż, nie zabijaj"

Albo, że przecież można było urodzić a potem oddać

Aha, no i jeszcze komentarze typu: nie wstyd wam się kłucić? zapalmy święczkę.

 

Jednym słowem: typowa papka. No to były dwa słowa.

 

I nawet nie zdajecie sobie sprawy, że jesteście sterowani i wykorzystywani. Przez media. Przecież dziennikarzom nie chodzi o wywołanie dialogu społecznego nt. aborcji czy antykoncepcji, bądź o wprowadzeniu wiedzy o życiu seksualnym do szkół. Tu chodzi o news.

Próbuje się wywołać nibyinteligentną dyskusję: aborcja tak/nie. Wychowanie tak/nie.

 

Bzdury!

 

Świat nie jest taki prosty i media doskonale o tym wiedzą. Dają pożywkę do nigdy niekończących się dyskusji dzielących społeczńestwo równie skutecznie jak prezydent i były premier. Żerują na emocjach.

 

Ludzie ginęli i będą ginąć, zabijali i będą zabijać. To tylko kwestia znalezienia odpowiedniego powodu. Ktoś kto mógł zabić ze strachu przed ujawnieniem ciąży, równie dobrze mógłby zabić z chęci zemsty, ze względu na kolor skóry, na chwałę jakiegoś boga albo dla 15 złotych.

 

Nie złapie się na ten haczyk i nie wdam się w dyskusję światopoglądową. Po prostu środek ciężkości dyskusji leży gdzie indziej, ale ludzie którym na tym zależy nie chcą, aby ktoś przez przypadek zaczął myśleć rozsądnymi kategoriami. A ludzie ci, to zarówno wojujący ateiści jak i ortodoksi religijni. Do póki ktoś będzie używał ich argumentów, dopóty będa potrzebni. Jak tylko przeniesie się dyskusję na inna płaszczyznę, staną się niepotrzebni. A o nich przecież musi być głośno. Inaczej zginą.

 

Wewnętrzną harmonię i spokój polegający na pogodzeniu własnych pragnień z moralnością, z kulturą, w której przyszło ci żyć znajdziesz wtedy, gdy przestaniesz myśleć kategoriami nakazów i zakazów oraz wyborów "aborcja tak/nie", i wyjdziesz ponad to. Wtedy okaże się, że nie potrzeba nikogo, kto by osądzał co robisz. Żyj zgodnie ze swoim sumieniem, a nie czyimś. Bądź dobrym człowiekiem, a nie będziesz potrzebować już ani jednego nakazu ani zakazu w życiu.

środa, 18 czerwca 2008

kopernik w Nowym Jorku

niecodzienna aukcja:
Dzieło Kopernika z 1543 roku hitem w USA

To była aukcja, o jakiej marzą najwięksi kolekcjonerzy - wczoraj w Nowym Jorku emerytowany lekarz Richard Green wystawił na sprzedaż pierwsze wydanie dzieła Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" z 1543 r. Za wydany w Norymberdze starodruk, jedno z najważniejszych dzieł w historii świata i wielki element polskiej spuścizny naukowej, anonimowy nabywca zapłacił 2,21 miliona dolarów - czytamy w "Dzienniku
$2 mln - oczywiście nie było na to stać naszego państwa, są to jakieś 4 mln zł, kupa forsy prawda? Dla porównania, ciekawe ile wynosi roczny budżet Muzeum Narodowego na zakup nowych eksponatów? 20 tys zł? Nie umiałem znaleźć dokładnych danych.

Ale, czy aby na pewno jest to aż taki wydatek? budżet IPN na 2008 opiewa na ... 100 mln zł; obecnie co po niektórzy walczą na śmierć i życie o to by zmniejszyć go o ... 20 mln zł. Co po inni-niektórzy wskazują, że przy tak niskim budżecie IPN nie będzie mógł pracować.

Aż samo ciśnie się na koniec języka: i dobrze, zostanie w kieszeni dodatkowe 80 mln złotych.

sobota, 7 czerwca 2008

Dzień Sądu

To niesamowite. Jakiś czas temu stwierdziłem, że wszystkie genialne albumy już raczej odkryłem i jedyne co, to mogę wyszukiwać perełki we współczesnych wydaniach. Może i było to dość śmiałe stwierdzenie, ale przegląd lat 70' wykonałem wraz z moim bratem i eXem (niezależnie) raczej solidnie. Raczej przeciętne lata 80' (oczywiście z małymi, cudownymi wyjątkami jak choćby Marillion) nie oferują wielu atrakcji. Przebudzenie rocka progresywnego z lat 90' mam opanowane chyba lepiej niż eX i mój brat (oczywiście osobno). Moje przekonanie potwierdziła płyta odkryta u Przema: Celldweller, ta sama nazwa albumu co wykonawca.. wykonawca.. amerykański, z Detroit. Płyta, którą śmiało mogę nazwać współczesnym Tubullar Bells, ale o tym kiedy indziej. Innym potwierdzeniem tej teorii było odkrycie Coheed And Cambria i ichniejszego "No World For Tomorrow". Tak samo jak seria innych fajnych płyt, typu "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" COMY, czy "Contagion" Areny.

No, a niesamowite jest to, że właśnie ODKRYŁEM pewną perełkę z lat 90'. Oczywiście nie samodzielnie, po prostu przy rozmowie o muzyce oznajmiłem bratu, że w tym momencie interesuję się mocniej ciekawymi kobiecymi wokalami. Oznajmił, że zna tylko dwa takie.

-No tak: Sinéad O'Connor z jej pierwszą płytą (The Lion And The Cobra) i Renaissance

-To w takim razie znam trzy.

-(krótka chwila zastanowienia) No i jeszcze Enya.

-No to cztery.

-(dłuższa chwila zastanowienia, podczas której staram się przypomnieć albumy na których śpiewa kobieta i oboje z bratem je znamy) Kate Bush

-Pięć

-No to zostaje jeszcze jedna kobieta.. Co masz na myśli?

-Devil Doll "Dies Irae"

-?!?!?!

Czterdziestosześciominutowa suita z orkiestrą symfoniczną. Dzieło monumentalne, diesiraedemoniczne, uduchowione, przepełnione poezją, arytmicznym wokalem, licznymi przejściami, energią muzyki rockowej i majestatem instrumentów klasycznych.. Wygląda na to, że zacząłem poznawać ten zespół od ich największego dzieła. Arcydzieła. Album pochodzi z roku 1996, ma dwanaście lat i można po nim, za przeproszeniem, grzebać miesiącami! Mnogość muzycznych nawiązań, cytatów, tajemniczej poezji, jest nie do ogarnięcia. Po takim albumie nie wypada nagrać już nic więcej.

Muzyczny, majestatyczny, pełen sprzecznych emocji koszmar...

wtorek, 3 czerwca 2008

indiana jones #2

Ponieważ sam się wrobiłem w część 2, to teraz krótko.

Film zabawny, wciągający, pełen spodziewanych aczkolwiek zaskakujących :) zwrotów akcji. Film przygodowy z jajem :) Dokładnie tak jak to powinno być w tym wypadku. Polecam, chociaż może nie koniecznie na dużym ekranie.

sobota, 31 maja 2008

indiana jones #1

przeżyć eksplozje nuklearną w lodówce: bezcenne
c.d.n.

wtorek, 15 kwietnia 2008

I po spektaklu

Zapowiedziałem, to czuje się dłużny recenzje.

No i było poważnie i ambitnie. Ale co najwazniejsze było ciekawie. Obawiałem się troche konfrontacji ze współczesnym teatrem. W moich oczach zbyt przypomina szeroko rozumianą "sztukę współczesną", która (powiedzmy sobie szczerze) najczęściej ma więcej wspólnego z małpami wykonującymi losowe czynności (włączając w to rzucanie kupy w ludzi po drugiej stronie krat - hobby małp w krakowskim zoo) niż z antycznym katharsis.

Groteska do tej pory znana mi była raczej z kukiełek i bajkowych przedstawień dla dzieci. Ani troche nie kojarzyłem jej z czymś poważnym.

Snena dla dorosłych. Trzeba wyjść na ostatnie, czwarte piętro. Naszym oczom ukazuje się małe pomieszczenie (naprawde małe jak na sale teatralną; metrażowo coś koło auli w VLO, tylko bardziej kwadratowa). Układ sali to chyba z sześć rzędów ułożone w 2/3 okręgu zamkniętego sceną. Jest kameralnie. Sama sala ma już w sobie pewien klimat. Aktorzy zadbali o to, zeby go nie zmącić.

Sztuka nie jest długa. Odgrywana jest bez przerwy. Jakieś 1,5 godziny, może mniej. I naprawde ma coś w sobie. Nie jest to po raz 10 odgrzewany kotlet. Nie jest to również szalona, zupełnie nowa interpretacja. Propozycja opiera się solidnie na tym co utkał Sofokles wnosząc w ten oklepany temat sporo świeżości.

Nie pamiętam dokładnie jak omawiano "Antygonę" w szkole, ale przypominam sobie, że dawano ją za przykład tragedii greckiej. Antygona była postacią tragiczną, dla której każdy wybór oznaczał śmierć: bądź to ziemską, bądź to przed bogami.

Sztuka którą oglądnąłem odwraca troche tą sytuacje. Zamazany jest nieco tragizm Antygony. Jest on tak jakby bardzo oczywisty i nie porusza widza za nadto. Sztuka jednak uchwytuje drugą tragedię, która rozgrywa się jednocześnie. Kreon jest również postacia tragiczną, gdyż stoi on przed dylematem, z którego nie ma dobrego wyjścia (z jego punktu widzenia, ma sie rozumieć). Dla nas współczesnych oczywista jest wyższość miłości do rodziny nad piastowany urząd i dobro kraju. Dramat kreona polega na tym, że jest bardziej królem niż ojcem, za co potem spotyka go srogie nieszczeście, a nam pozostawia pewną refleksje.

Spektakl skromny, interesujący, trzymający klimat i godny polecenia.

PS. nie wiem ile kosztują bilety. Miałem na to zaproszenia, ale z tego co widze na stronie, ceny kształtują się na poziomie 20-25 złotych. Wg. mnie warto.

sobota, 12 kwietnia 2008

Dla przeciwwagi


Wiele na świecie potęg jest.
Lecz nie ma większej nad człowieka
On, choćby huczał wokół sztorm,
Przepływa sine morze.
Pewnie sterując statkiem swym
pośród wzburzonych fal.
Wynalazł mowę, myśli skrzydła dał.
Wprowadził w życie ład i prawo.
Lecz chociaż śmiało patrzy w wiek daleki,
chociaż wynalazł leki na choroby,
śmierci wyjść nigdy nie zdoła.






Po kataklizmach zbieramy się na naszej agorze. Tak jest od dawna – od tak dawna, że ktoś powiedział: „Od Sofoklesa”. Uczymy się oddychać nową chemisferą. Dźwigamy ciężar powiek, dławimy słowa w ściśniętych wzruszeniem przełykach, miażdżymy palce, by dodać otuchy tym, co za nas ogłoszą znowu swoje pyszne „Nie!”. Mimo nieprzeliczonych porażek wciąż odprawiamy ten rytuał, bo tak nam nakazuje daimonion – duch, który mówi: „Jak Dionizos powstaniecie z martwych, a wasza wspólnota, ten drżący chór starców, mimo wszystko, ocaleje”.
Bogdan Ciosek

***

Dzisiaj o 19.00 w Teatrze Groteska. Zapowiada się poważnie i ambitnie. Zobaczymy.