Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 stycznia 2009

Księżyc Alabamy

 

No, a to coś zdecydowanie godne przesłuchania. Polecam bardzo gorąco tego posta.

 

http://tekstowisko.com/tecumseh/55075.html

niedziela, 24 sierpnia 2008

Niesamowita przemiana

Anathemę poznałem jakiś, dość spory czas temu. Nie pamiętam już jak. Wtedy były to dwa rewelacyjne albumy Alternative 4 oraz Judgment. Ale ja nie o nich. Anathema zaczynała jako deathmetalowy zespół z growlingiem na wokalu. I po tym jak wspomniane dwa albumy są wciąż mocno rockowe i ciężkie, gęste od dźwięków, ale jednocześnie melodyjne, po tym nagrali płytę o nazwie A Fine Day To Exit, której przez dość długi okres nie dotykałem. W sumie nie wiem czemu, ale zawsze miło jest dokonać nagle takiego wspaniałego odkrycia w swojej płytotece. To naprawdę niesamowite jaką drogę ten zespół pokonał od kakafonicznego growlingu po coś tak cudownego, tyle delikatnych i ulotnych dźwięków i tyle uczucia w melodii dawno nie słyszałem.

 

(jesli nie macie teraz 10 minut czasu, to proponuję przewinąć do ok 5 minuty)

 

wtorek, 22 lipca 2008

onet.tv

no no, wielki xav jest pod wrażeniem...takie rzeczy tam można znaleźć:

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691099,1,37,0,0,wideo.html  - na tym chyba nawet byłem :)

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691098,1,37,0,0,wideo.html - jedno z ostatnich odkryć Tomka Beksińskiego

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691100,1,37,0,0,wideo.html - Rycerz Okrągłego Stołu z utworem z ostatniej, rewelacyjnej płyty; a ten głos wydaje się być jak wino; jeden z niewielu neoprogrockowych zespółów, na których koncercie nie byłem, a bardzo bym chciał.

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1691101,1,37,0,0,wideo.html - jest nawet aż tak niszowo; ale pięknie, prawda? (dla oka i ucha :) )

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1492097,1,38,0,0,wideo.html - jak dla mnie muzyczne objawienie polskiej sceny muzycznej ostatnich lat (jest ich tam sporo) - naprawdę, nie do wiary jak cudnie zapowiada się wrzesień; z niecierpliwością czekam na następną płyte.

 

http://www.onet.tv/28980,2999,2,1316058,1,60,0,0,wideo.html - na koniec żółty spadochron

 

www.onet.tv -> klikamy kanał muzyka i zakładka rock.

poniedziałek, 21 lipca 2008

To coś

Dostarcza niezapomnianych wrażeń i wzruszeń. Czasem skłania do refleksji, innym razem pozwala się wyładować. Zaskakuje pięknem poetyckiej chwili zawieszenia i uderzeniem tysiąca armat. Czasem lekko przesmykuje się tuż na granicy percepcji. Połączyła więcej ludzi na świecie niż jakakolwiek religia. Ma na nich jednocześnie wielki wpływ, ale ich nie zniewala. Daje wolność i radość z bycia tym kim się jest. Traktuje wszystkich równo i nie zniewala. Jest nasza. Nie jest naszym przywilejem ani prawem. Po prostu jest i będzie z nami. Już zawsze.

 

Hey hey, my my
Rock and roll can never die
There's more to the picture
Than meets the eye.
Hey hey, my my.

Neil Young

 

 

A tu jeszcze jeden mały bonusik, inna twarz tego samego zjawiska. Miłego.

http://www.onet.tv/28980,2999,2,2865198,1,15,0,0,wideo.html

sobota, 7 czerwca 2008

Dzień Sądu

To niesamowite. Jakiś czas temu stwierdziłem, że wszystkie genialne albumy już raczej odkryłem i jedyne co, to mogę wyszukiwać perełki we współczesnych wydaniach. Może i było to dość śmiałe stwierdzenie, ale przegląd lat 70' wykonałem wraz z moim bratem i eXem (niezależnie) raczej solidnie. Raczej przeciętne lata 80' (oczywiście z małymi, cudownymi wyjątkami jak choćby Marillion) nie oferują wielu atrakcji. Przebudzenie rocka progresywnego z lat 90' mam opanowane chyba lepiej niż eX i mój brat (oczywiście osobno). Moje przekonanie potwierdziła płyta odkryta u Przema: Celldweller, ta sama nazwa albumu co wykonawca.. wykonawca.. amerykański, z Detroit. Płyta, którą śmiało mogę nazwać współczesnym Tubullar Bells, ale o tym kiedy indziej. Innym potwierdzeniem tej teorii było odkrycie Coheed And Cambria i ichniejszego "No World For Tomorrow". Tak samo jak seria innych fajnych płyt, typu "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" COMY, czy "Contagion" Areny.

No, a niesamowite jest to, że właśnie ODKRYŁEM pewną perełkę z lat 90'. Oczywiście nie samodzielnie, po prostu przy rozmowie o muzyce oznajmiłem bratu, że w tym momencie interesuję się mocniej ciekawymi kobiecymi wokalami. Oznajmił, że zna tylko dwa takie.

-No tak: Sinéad O'Connor z jej pierwszą płytą (The Lion And The Cobra) i Renaissance

-To w takim razie znam trzy.

-(krótka chwila zastanowienia) No i jeszcze Enya.

-No to cztery.

-(dłuższa chwila zastanowienia, podczas której staram się przypomnieć albumy na których śpiewa kobieta i oboje z bratem je znamy) Kate Bush

-Pięć

-No to zostaje jeszcze jedna kobieta.. Co masz na myśli?

-Devil Doll "Dies Irae"

-?!?!?!

Czterdziestosześciominutowa suita z orkiestrą symfoniczną. Dzieło monumentalne, diesiraedemoniczne, uduchowione, przepełnione poezją, arytmicznym wokalem, licznymi przejściami, energią muzyki rockowej i majestatem instrumentów klasycznych.. Wygląda na to, że zacząłem poznawać ten zespół od ich największego dzieła. Arcydzieła. Album pochodzi z roku 1996, ma dwanaście lat i można po nim, za przeproszeniem, grzebać miesiącami! Mnogość muzycznych nawiązań, cytatów, tajemniczej poezji, jest nie do ogarnięcia. Po takim albumie nie wypada nagrać już nic więcej.

Muzyczny, majestatyczny, pełen sprzecznych emocji koszmar...