Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brak słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brak słów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2009

89. rocznica zaślubin Polski z morzem

Cokolwiek to nie jest, zajęło miejsce posta, w którym miałem tradycyjnie już, po polskiemu ponarzekać na to i owo. Post można skrócić w apelu: nie kupujcie niczego w Bomar2 (flizy, wanny itp.). Jeżeli ktoś już musi wiedzieć czemu, to mogę przy piwie opowiedzieć. Wracając do rocznicy, natknąłem się na przeuroczy artykuł, a jakżeby: w onecie, o naszym ukochanym p. prezydencie: Prezydent proponuje nowy podział Polski

A w środku taki oto cytat z głowy (nie mylić z dupą) naszego państwa:

 

Prezydent przyznał, że w dzisiejszej Polsce "dobrze jest wzmacniać gospodarkę opartą na wiedzy, tworzyć programy komputerowe, systemy laserowe".

 

Nie no, pewnie że dobrze, zwłaszcza te systemy. W dodatku nasza głowa tuszyła, że:

 

[…], że przyjdą lepsze czasy dla naszej morskiej gospodarki. - Nie wszystkie procesy gospodarcze muszą być całkowicie spontaniczne - stwierdził.

 

Bardzo “zgrabne” sformułowanie. Doradca głowy narodu, który wymyślił takie .. potworki językowe.. powinien zawisnąć na stryczku, ewentualnie dostać jakąś premie od politycznej konkurencji.

 

I to wszystko się działo po tym jak..

L. Kaczyński przyjechał do Wejherowa z Pucka, gdzie rano brał udział w obchodach 89. rocznicy zaślubin Polski z morzem.

Bardzo okrągła rocznica tych zaślubin.. aż policzyłem, pierwsze miały miejsce w 1920. Nic dobrego nie przyniosły. Tym razem nie wróże nic lepszego.

 

PS> czy tylko ja mam takie wrażenie, ale czy nie myślicie, że otaczają nas debile? Ze wszech stron?

 

PS2> wpis ten zebrał chyba jak do tej pory największą ilość tagów ze wszystkich na tym blogu. Proszę składać gratulacje wpisowi osobiście.

środa, 5 listopada 2008

nie wierze

no naprawdę nie mogę uwierzyć w ta infomację:

 

http://wiadomosci.onet.pl/1857865,477,item.html

 

w głowie mi się po prostu nie mieści.

 

PS. jeszcze chyba nigdy żaden mój wpis nie zebrał takiej kombinacji etykiet.

poniedziałek, 6 października 2008

misja w tvp

tak wygląda misja, realizowana w tvp z naszych pieniędzy. Gwiazdy tańczą na lodzie:

 

"Widzowie mieli okazję oglądać wymianę zdań pomiędzy Gosią Andrzejewicz a Tomaszem Jacykowem, który uświadomił wokalistkę o zbędnych kilogramach i dyskusyjnym guście, a sam z kolei usłyszał od niej, że jest "kiepskim stylistą, któremu załatwi pracę w oczyszczalni ścieków"".

 

"Do kolejnych wypowiedzi charakteryzujących poziom programu można zaliczyć komentarz Dody dotyczący nowej prowadzącej - Justyny Steczkowskiej, która miała okazję dowiedzieć się z ust jurorki, że jest "głupiutką daltonistką". Nie upiekło się także Joli Rutowicz, której poziom tańca został określony przez Dodę jako proporcjonalny do poziomu pomyślunku. Tomasz Jacyków natomiast poradził Joli aby "rzadziej pochylała się nad muszlą klozetową". Całość podsumowała sama zainteresowana mówiąc, że Jacyków to: "żaden stylista a Doda się kończy"".

wtorek, 22 lipca 2008

Polska język - piękna język

Tylko czasem brak  w nim pewnych wyrazów. Jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej, a ściślej mówiąc, jak każdy co bystrzejszy czytelnik się raczył sam domyślić, w trakcie przerwy w pisaniu tejże. I zaczynam żałować, że nie piszemy jej z Przemkiem po angielsku. Chciałem napisać taki oto fragment zdania:

 

[...] and pdb file (program database; contains debug symbols) must be accesible."

 

dotarłem do miejsca "zawierający symbole..." i się zaklinowałem. W jakimś nagłym przypływie szaleństwa strasznie chciałem napisać o tych symbolach debugowania, ale jakoś przez koniuszki placów nie chciało mi przejść symbole odpluskwiania, ani informacje o odpluskwianiu/debugowaniu. O ile to ostatnie ma jakikolwiek sens, to zupełnie nie pasuje do kontekstu, którym w tym momencie było mierzenie pokrycia kodu testami. I wpadłem jak Polak w słownictwo informatyczne - stworzyłem idiom (!?). Po chwili się poddałem - po prostu pominąłem to zdanie. Chyba dojżałem do tego emocjonalnie, albo zrobiłem się zbyt śpiący, żeby tracić czas na pierdoły.

 

[dygresja] Oczywiście opisywanie tego tutaj nie jest, "traceniem czasu na pierdoły". Zauważyliście, że kiedy ktoś was zmusza do robienia bezużytecznych rzeczy, to wtedy jest to "tracenie czasu na pierdoły", ale kiedy robicie to samo z własnej woli, to jest to po prostu opierdalanie się? :)

 

Inne ciekawe słowo, którego się można nauczyć to "zrąb". Żadna rewelacja w sumie. Pierwsze wrażenie jest oczywiście piorunująco kretyńskie, ale z czasem człowiek się z tym oswaja i zaczyna dopuszczać jako alternatywę dla ulubionego do tej pory "frejmłorka" (sic! live writer nie podkreśla tego słowa jako błąd!)

 

I tak rekordy niechlubnej popularności święci w moim osobistym zestawieniu międzymordzie, jako ekwiwalent interfejsu powstały w latach 80-tych. O dziwno, z jakichś niewytłumaczalnych powodów, słowo to się nie przyjęło. Widocznie informatycy mają jakieś granice słownej przyzwoitości i wolą kaleczyć język angielski i polski na raz, niż swoje uszy i wątpliwe poczucie estetyki werbalnej.

 

Przerabialiśmy podobny temat na blogu eXa. Zachęcam gorąco do umieszczania w komentarzach innych haniebnych tłumaczeń.

 

PS. ciekawe, czy będziemy pierwszymi ludźmi, którzy cały tekst pracy magisterskiej napiszą w notatniku i svn. W konfrontacji z google.docs okazało się to całkiem rozsądnym wyjściem. Może ktoś nas poratuje czymś co pozwala sensownie współdzielić dokumenty? Wymaganie jest takie, żeby to coś umiało wyeksportować treść do doca (pośrednio lub bezpośrednio, ale żebym nie musiał stać na głowie i machać nogami jednocześnie), najlepiej, żeby umożliwiało zapis poszczególnych rozdziałów w osobnych plikach, ale żeby można było edytować widząc wszystko na raz. Format tekstowy (xml/txt).

sobota, 21 czerwca 2008

Stało się

Zepsuła się nam pralka. I nie ma w tym bynajmniej nic dziwnego. Trzydziestotrzyletnia Candy odsłużyła swoje nie psując się ani razu - no za wyjątkiem tego ostatniego :). Dzisiaj gburowaci panowie przywieźli nam nowiutkiego Eletroluxa. MIeli go zamontować, co obejmuje: wniesienie (wwiezienie windą) i przykręcenie.

Tutaj mała uwaga: pralkę potrafi zamontować każdy głupi. Nawet kretyn, który na taką okazję nie zabierze ze sobą kluczy. Zawsze można przecież zapytać klienta, czy ma jakiś pożyczyć. Wniosek: następną pralkę podpinam samodzielnie. Nawet mam klucze.

Wracając do pralki, to maleństwo jest ładowane od góry, ma jakiś ciekłokrystaliczny wyświetlacz, na którym można ustalić temperaturę prania, czas prania oraz prędkość wirowania i pewnie Bóg wie co jeszcze.

 

Oczekiwany czas życia?

sprzedawca: No, z 5 lat pociągnie.

środa, 18 czerwca 2008

kopernik w Nowym Jorku

niecodzienna aukcja:
Dzieło Kopernika z 1543 roku hitem w USA

To była aukcja, o jakiej marzą najwięksi kolekcjonerzy - wczoraj w Nowym Jorku emerytowany lekarz Richard Green wystawił na sprzedaż pierwsze wydanie dzieła Mikołaja Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" z 1543 r. Za wydany w Norymberdze starodruk, jedno z najważniejszych dzieł w historii świata i wielki element polskiej spuścizny naukowej, anonimowy nabywca zapłacił 2,21 miliona dolarów - czytamy w "Dzienniku
$2 mln - oczywiście nie było na to stać naszego państwa, są to jakieś 4 mln zł, kupa forsy prawda? Dla porównania, ciekawe ile wynosi roczny budżet Muzeum Narodowego na zakup nowych eksponatów? 20 tys zł? Nie umiałem znaleźć dokładnych danych.

Ale, czy aby na pewno jest to aż taki wydatek? budżet IPN na 2008 opiewa na ... 100 mln zł; obecnie co po niektórzy walczą na śmierć i życie o to by zmniejszyć go o ... 20 mln zł. Co po inni-niektórzy wskazują, że przy tak niskim budżecie IPN nie będzie mógł pracować.

Aż samo ciśnie się na koniec języka: i dobrze, zostanie w kieszeni dodatkowe 80 mln złotych.

piątek, 13 czerwca 2008

... i politycy

Do serialu z czternastoletnią przyszłą mamą dołączyli się politycy SLD oferując możliwość dokonania aborcji za granicą. Wszystko publicznie. To kładzie ich na równi ze wzmiankowanym wcześniej xiędzem. Na pohybel!