Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xavexonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xavexonomia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 stycznia 2009

Przemysł porno ofiarą kryzysu

http://mkaczmarczyk.bblog.pl/wpis,porno-przemysl;wola;o;ratunek,18551.html

 

"Legendarny skandalista wydawca Hustlera Larry Flynt i jego kolega z branży, szef wytwórni filmów dla dorosłych Girls Gone Wild Joe Francis oświadczyli, że poproszą Kongres o wsparcie przemysłu pornograficznego kwotą 5 miliardów dolarów."

 

Byćmoże kiedyś nazwałbym to oportunistyczną hucpą (nie posta, tylko to co opisuje). Dzisiaj mam pewien dystans do świata w którym przyszło mi się poruszać i doceniam rewelacyjną mieszankę ironii, żartu i hipokryzji - wprost szyta na miarę wisielców z Wall Street :)

czwartek, 11 grudnia 2008

Kryzys

Nie dał mi się jeszcze we znaki  za bardzo. Na pewno nie aż tak :)

 

02-12-08-jump

niedziela, 12 października 2008

Kredyty, NINJA, kapitalizm i korporacje

Czyli przyczyny obecnego kryzysu. Dawno nie czytałem tak dobrze opisującego to zjawisko artykułu. I to kto by się domyślil, na onecie;)

 

ach, przepraszam, to przedruk:)

 

http://biznes.onet.pl/15,1512118,prasa.html

piątek, 12 września 2008

nowoczesna wojna

Tak, to zdecydowanie nie będą czołgi ani samoloty ani rakiety. Nic z tych rzeczy. Juz dzisiaj jak na dłoni widać, na czym polegać będzie nowoczesna wojna. Wystarczy popatrzeć co stało się z rosyjska giełda po ataku na Gruzję. Zanurkowała aż milo. Uzależniona od surowców gospodarka delikatnie się zatrzęsła. Na pewno przejściowo, ale jest to wyraźny sygnał. A teraz mniej wojenny przykład:

http://gielda.onet.pl/0,1824021,wiadomosci.html


A to tylko przypadkowe zdarzenie. Daje wyobrażenie, co mogło by się dziać, gdyby do akcji wkroczyli dobrze zorganizowani informatycy, którzy mając dobrze opracowany plan działania skutecznie "zaatakują" strategiczne cele. Tak niedowartościowana spółkę można łatwo kupić. Wojna informacyjna, coś co dawno temu zostało przez niektórych zasygnalizowane, zaczyna się powoli rozwijać.

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Znalezione, nie kradzione

Coś pozytywnego udaje się co jakiś czas znaleźć w komentarzach na onecie. Tym razem ta historyjka, stara jak świat, szukałem jej dość długo:

 

Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na  
obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ  
cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie -- mają  
bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w  
następujący sposób:  
* Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.  
* Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.  
* Szósty -- 3 zł.  
* Siódmy -- 7 zł.  
* Ósmy -- 12 zł.  
* Dziewiąty -- 18 zł.  
* Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich -- 59 zł.  
* Tak sobie postanowili.  
Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:  
-- Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10  
obiadów o 20 zł.  
Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w  
ten sam sposób. Więc 4 najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo.  
Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33  
zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie  
piąty i szósty dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku.  
Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem  
kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot  
proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił. I tak:  
* Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.  
* Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.  
* Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).  
* Siódmy -- 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).  
* Ósmy -- 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).  
* Dziewiąty -- 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)  
* Dziesiąty -- 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).  
Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy  
skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z  
restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:  
- Dostałem tylko złotówkę z 20 zł -- powiedział Szósty -- ale  
Dziesiąty dostał połowę, 10 zł!  
- Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę -- przytaknął mu Piąty -- To  
niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!  
- To prawda! -- dodał Siódmy -- Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2zł?  
Bogaci dostają najwięcej!  
- A my nic nie dostaliśmy -- zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka -- Ten  
system wykorzystuje najbiedniejszych!  
Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła.  
Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił.  
Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo  
obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!  
I tak to już jest z podatkami, głosiciele "sprawiedliwości społecznej".  
Bogaci najbardziej zyskują na obniżce podatków, ale spróbujcie ich  
opodatkować za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi, a następnym razem  
mogą nie pokazać się przy stoliku. Jest wiele świetnych restauracji w  
innych krajach.

poniedziałek, 25 lutego 2008

podatki, imperium kontratakuje

bo mnie Przemo męczył, to zamieszczam sprostowanie:

---
uwazam, że podatek liniowy to jest madre zmniejszenie opodatkowania, natomiast co do socjalu, to uwazam, ze powinien byc nizszy, ale nie obnizony na sile, tylko caly system nalezy wywrócić do góry nogami.
---

to wynika (po burzliwej dyskusji na gg) z poniższych wpisów.

PS. to był temat idealnie nadający sie na grilla, a Ty go przez gg przewalcowałeś ze mną.. wstydź się.. :)

sobota, 23 lutego 2008

podatki, cd..

korzystając z tego kalkulatora wyszło mi, że około 30% mojej pensji idzie na podatki.. a dokładniej:

13,7% - na ZUS, czyli coś co w czasie kiedy my będziemy odchodzić z rynku pracy, nie będzie już istniało..

7,7% - na opiekę zdrowotną, z której nie korzystam

8,7% - na podatek dochodowy, czyli opłacam ludzi, którzy ustalają dwie powyższe stawki..

i tak się zacząłem zastanawiać, że jeżeli rząd najpierw obniży podatek, niech będzie ten liniowy - 17%, a następnie podniesie składkę zdrowotną (bardzo prawdopodobne) i nie daj Boże emerytalną (jak tak dalej pójdzie, to nie będzie innego wyjścia, bo nam rodzice głodem przymrą) , to ja na tym interesie stracę.

i to najlepiej pokazuje, co tak naprawdę w Polsce nie działa. Nie działa system socjalny, który zżera 21% naszych dochodów. Wydatki na ten burdel na wiejskiej wcale nie aż takie straszne

piątek, 22 lutego 2008

niesprawiedliwosci podatkowe

socjalisci: jedyny sprawiedliwy podatek to podatek progresywny

niesamowite jak durne "prawdy" so chwytliwe w durnym socjalnym społeczeństwie..

prawda jest taka, ze nawet podatek liniowy nie jest sprawiedliwy, jedyny sprawiedliwy podatek, to stala stawka dla kazdego obywatela

w konstytucji mamy zagwarantowane przeciez rowne prawa do wszystkiego. Ci ktorzy maja wiecej pieniedzy maja takie same prawa jak ci biedniejsi. Dlaczego wiec maja placic za te prawa drozej?

socjalisci: Bo mogą! Bo maja! Bo sie w bogactwie tazaja!

placac podatek liniowy bogatsi i tak placa wiecej, bo 19% z 1000zl to 190zl a 19% z 10000 to 1900; ale komuszki wmowili spoleczenstwu, ze sprawiedliwosc jest wtedy, kiedy wszystkim panstwo rowno daje w dupe, czyli ze sprawiedliwy podatek jest wykladniczy a parametry dostosowane sa tak, ze kazdemu niezaleznie ile zarabia zostaje 810zl.

socjalisci: To by bylo sprawiedliwe...

środa, 30 stycznia 2008

stopy i kredyty

Często się słyszy o tych stopach, rzadko jednak ludzie zadają sobie trud, aby dowiedzieć się co to tak naprawdę jest. Ja tam jakimś specjalnym specem nie jestem, więc proszę nie bić (a najlepiej sprostować w komentarzach), ale postaram się krótko o tym coś napisać. Może się przydać komuś, jak będzie brał kredyt na mieszkanie.

słowo klucz: WIBOR (Warsaw Interbank Offer Rate) - stopa procentowa, po jakiej banki udzielają pożyczek innym bankom (w złotówkach).

i tutaj prawdopodobnie pierwsze zaskoczenie: tak banki pożyczają sobie pieniędzy. Na różne okresy: ON (Over Night), 1W (tydzień), 1M (miesiąc), 3M, 6M..

to co rada polityki pieniężnej robi, to m.in. obniża, bądź podwyższa stawkę referencyjną. Szczegółów nie znam zbyt dokładnie, bo stawka referencyjna to co innego niż stawka rynkowa, ale wiem tyle, że ta pierwsza ma wpływ na tą drugą - a mianowicie stawka rynkowa podąża za referencyjną (bądź ją wyprzedza).

O wysokości stawki referencyjnej decyduje Rada Polityki Pieniężnej. Upraszczając (i to bardzo) można powiedzieć, że RPP podwyższa stopy procentowe aby ograniczyć inflację, a obniża żeby pobudzić gospodarkę. Dlaczego podwyżka ogranicza inflację, a obniżka napędza gospodarkę?

Oprocentowanie kredytu to rata kapitałowa (to co oddajemy bankowi) + odsetki. Wysokość odsetek zazwyczaj ustalana jest jako suma stopy WIBOR 3M (zmienny) + marża (stała) banku (marża, ponieważ pożyczać nie-bankom jest bardziej ryzykownie). I tu jest pies pogrzebany. Jeśli podwyższymy stopy procentowe, to więcej odsetek trzeba będzie zapłacić, więc ciężej będzie się zapożyczyć, spada inflacja bo jest po prostu mniej pieniędzy w rękach ludzi/firm, którzy/które je wydają. Z drugiej strony, gdy stopy są mniejsze, to przede wszystkim przedsiębiorcom, ale także i konsumentom, łatwiej jest się zapożyczyć. Mamy więcej pieniędzy w kieszeni i stać nas na więcej i drożej, więc ceny mają miejsce aby rosnąć, a ludzie chętniej inwestują, bo mają za co. Tak to bardzo po łepkach opisane wygląda.

Do napisania tego wpisu skłoniło mnie pewne spostrzeżenie. Od czerwca ubiegłego roku RPP podwyższyła stopy już 5 razy o 25 pb. (1,25%). Do połowy tego roku, podwyższy pewnie jeszcze raz Popatrzmy co to oznacza dla kogoś, kto wziął na początku 2007 roku kredyt w wys. 300tys zł (w złotówkach) na 30 lat - czyli przeciętny jaki się teraz notuje.

Załóżmy wzrost oprocentowania w skali roku o 1,5%. Rok temu przeciętny kredytobiorca płacił ok 5% (4% WIBOR + 1% marży) rocznie odsetek od zadłużenia, co daje ok 15000 zł rocznie a 1250 zł miesięcznie. Do tego doliczamy ratę kapitałową (kredyt z ratami stałymi - mniejsze raty) i daje nam to ok 1900-2000zł miesięcznie.

Jeśli w przeciągu następnych 6 miesięcy doczekamy się szóstej już podwyżki stóp procentowych, to zamiast 5% odsetek, przeciętny kredytobiorca zapłaci 6,5%, czyli 19500zł rocznie i 1625 zł miesięcznie. Oczywiście wszystkie rachunki uśredniając. Przy okresie 30 lat nie ma to znaczenia.

tak więc rata miesięczna wzrosła o ok 300 zł Czyli o ok 16%! W tym czasie rekordowo wzrosły zarobki polaków. Zdaje się, że średnio coś ponad 10%. Ale jak to mówił pewien fizyk, jak policzą średnią płace w Polsce, to nikt takiej nie ma. Bo urok średnich jest taki, że są ludzie, co mają więcej oraz Ci co mają mniej niż ta średnia.

Załóżmy, że dochody kredytobiorcy (gospodarstwa domowego) wynosiły 6000 netto, to rata rok temu stanowiła 1/3 miesięcznego budżetu. W połowie tego roku będzie to uwzględniając wzrost raty i płac będzie to już 35% a nie 33% a należy do tego doliczyć jeszcze inflację, która została mocno wyciągnięta do góry przez ceny paliwa i żywności, co bezpośrednio godzi w szarego konsumenta.

Gdyby gospodarstwo domowe miało dochód w wys. 5000 zł miesięcznie, to wtedy udział raty w dochodach rok temu wynosiłby 38% a za chwile będzie to ok. 42%!!

Nie wygląda to aż tak strasznie, ale jak na dłoni widać, że biorąc kredyt nigdy nie można robić tego "na styk". zawsze trzeba zostawić sobie margines luzu, którego nie bierzemy pod uwagę w naszych obliczeniach. ZAWSZE.

Alternatywą dla kredytu w złotówkach są franki szwajcarskie, albo jakaś inna obca waluta. Ale o tym może napisze coś kiedy indziej, albo zainteresowanym przy piwie opowiem :)